27.01.2019 Niedziela

W stolicy Książąt i Królów polskich słońce mozolnie przedostaje się zza opasanych czarną wstegą smogu okopconych kominów. Poranna szarość Krakowa miesza się z unoszącą  w powietrznej woni mglą , która z godziny na godzinę opuszcza zabudowania wraz z zapachem palonych śmieci w krakowskich piecach. Leniwa niedzielna aura powleczona lekkim mrozem czeka na rozpoczęcie nowego tygodnia. Znamy jedno takie miejsce gdzie nie liczy się nazwa dnia i nie ważne jaka jest pogoda za oknem. Szpital. Tutaj historie całkiem sobie obcych osób splatają się i krzyżują . Z jednej strony to dziwne, że los potrafi połączyć swoimi krzywdami ludzi wiąząc trwałe przyjaźnie. Ten sam los potrafi wyselekcjonować znajomych których nie tak dawno z pozoru mocne fundamenty przyjaźni rozpadają się niczym karciany domek.  Znów czuć ten sam specyficzny szpitalny odur. Przemierzając korytarz po korytarzu krok po kroku kierując się na oddział, zapach staje się coraz intensywniejszy. Dotyka nas, drażniąc nasze nosy i zmysły. Coraz szybciej biją nasze serca. Chwila po chwili wracają niczym filmowa migawka, scena po scenie niedawne przeżycia, które jak oglądany przed laty horror wciąż czai się w naszej głowie.  Zatarte niczym mało uczęszczana ścieżka i wyparte przez  naszą świadomość wspomnienia powracają niczym nocne upiory z dziecięcych lat. Podążając korytarzami i mijając zabieganych lekarzy, chore dzieci, zmartwionych rodziców,  znów  uświadamiamy sobie jak cienką granicę nakreśla los. Jeszcze dwie godziny temu Ewelinka była bezpieczna w domu i uśmiechnięta. Teraz ma już założony wenflon i pierwszy ból. Ostatnimi szczęśliwymi tygodniami zapominaliśmy jak bardzo córeczka potrzebuje dalszej pomocy. Nie chcieliśmy tego pamiętać. Minęło już osiem miesięcy jak Ewelinka jest z nami od urodzenia. Wydaje się, że walczymy już wieki a przecież, czas płynie tak szybko. Czas ucieka jak poranna mgła unosząca się tajemniczo nad leśnymi łąkami i polami. W sytuacjach krytycznych  nie wiedzieć z jakich względów  „czas” staje się plastyczny jak rozciągana lina a pewne sytuacje i zdarzenia trwają wtedy wieki. Podążając coraz głębiej i głębiej szpitalnymi korytarzami zapach staje się intensywniejszy, przeraża i dostaje się do naszych zatok gryząc dalszą część  krtani. W szarym bukiecie powietrza czuć  taki specyficzny ciepły zaduch, który owija nasze twarze już od samych drzwi. Są jakby nierozerwalnie połączone z tym miejscem. Szpital dziecięcy rożni się od innych budynków tego rodzaju. Pojawiły się nowe twarze a z nimi nowe historie. Na ścianach wiszą  kolorowe ozdoby mówiące swoimi obrazkami do dzieci i będące symbolami lepszego jutra.Wciąż panuje atmosfera świąt. Stoją choinki i wiszą świąteczne ozdoby. Wiele nowych rzeczy od Owsiaka znalazło sobie nowy dom. Na każdym kroku czerwone  serduszko przypomina, że „Dobro Powraca” nawet teraz by na orkiestrowym fotelu wypocząć po stresujacym dniu czuje i wiem dzięki komu mogę zmruzyć oko choć pozornie. Zarezerwowany wcześniej inny krakowski nocleg przestał nieoczekiwanie być faktem a stał się tylko marzeniem. Takie życie. Taka sytuacja.
Zaduch i atmosfera zabieganych lekarzy , zmartwionych rodziców i chorych dzieci niestety nie ulegla zmniejszeniu. Tak tu było, jest i będzie. Takie to miejsce. Taka jego natura. Szpital to nie tylko smutek i łzy. Tu również wychodzi słońce. Wspaniały personel i świetni  lekarze, którymi rękoma kieruje niebo potrafią czasem zdziałać cuda. Cudu nam potrzeba. Zresztą jak każdemu dziecku tutaj. Minęło kilka dobrych miesięcy od naszego ostatniego pobytu a wciąż spotykamy osoby, które żegnaliśmy odjeżdżając… Nie umiemy zmruzyć oka. Nasza księżniczka  jest coraz bardziej niespokojna a uśmiech na twarzy jest tylko pozorny. Ona czuje, że będzie musiała podjąć ten nie ludzki wysiłek i stawić życiu czoła. To już za chwilę…

Za kilka godzin Ewelinka wspina się na kolejny szczyt. Jaka pogoda nas jutro zastanie. Bezdyskusyjnie oddajemy jej cały świat aby w poniedziałek zaświecilo słońce…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *